Narzeczona cz. 10

Następnego dnia pan Drakulowski był bardzo uroczysty. Rodzina razem zasiadła do obiadu, który w tej rodzinie wyglądał w ten sposób, że wszyscy byli już najedzeni i delektowali się myślą, że już nie muszą nic jeść. Hrabia popatrzył na syna, chrząknął i powiedział: – Synu, jesteś już dorosły, a z resztą, co ci będę tłumaczył. Sam wiesz najlepiej. Musisz znaleźć sobie dziewczynę i ją tego … no..
- Tato!
- Nie przerywaj mi! I ją ugryźć w szyję! No.
- Dlaczego  w szyję?
- A w co? To jest, chciałem powiedzieć, nie zapominaj, że jesteś wampirem! A wampiry…
- Jeszcze nie jestem wampirem..
- Ale będziesz! Jak tylko ugryziesz jakąś w szyję. I wypijesz jej krew.
- Kochanie, nie przy jedzeniu!
- O rany, tato! Która dziewczyna pozwoli ugryźć się w szyję do krwi?!
- Wierz mi, są takie  dziewczyny. Niektóre aż się proszą, żeby je ugryźć…
- Hrabio!
- W pewne miejsce. No co? W telewizji widziałem. To tym bardziej pozwolą się ugryźć w szyję !
- Ale do krwi?!
- Wielkie mecyje! Najwyżej pomyśli, że jesteś nienormalny!
- Marianku, przecież wiesz, jakie to ważne. – pani Drakulowska popatrzyła na syna z czułością. – Wystarczy, że ją ugryziesz. Nie musisz jej nic obiecywać, pamiętaj!
- No dobrze, spróbuję…
- Postaraj się synu. W przeciwnym razie nigdy nie będziesz mógł założyć sztucznej szczęki dziadka ani moich skrzydeł!
Marian westchnął ciężko. Przecież od kilku dni nic innego nie robi, jak tylko ugania się za jakąś dziewczyną. I to jeszcze za jaką! Ale na samo wspomnienie ostatniej pogoni ogarnęło go zniechęcenie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>