Narzeczona cz. 15

Tego dnia świętowano zasiedlenie mieszkania przez Kwiatkowskich. Zgromadziła się cała rodzina, bliższa i dalsza, przyjechała nawet jedna ciotka ze wsi. Zestawiono razem dwa katafalki, pełniące rolę stołów, żeby wszyscy mogli się pomieścić i czekano na …. Kwiatkowskich.
Ciszę oczekiwania przerwał nagle dzwonek u drzwi. – To nasi dostojni goście! – Pani Drakulowska z bijącym sercem poszła otworzyć drzwi. W progu stało dwóch krępych facecików, z których jeden był łysy, a drugi miał złoty ząb. Wszyscy oniemieli. Przybyli stali zdezorientowani, wpatrując się w grupę ubranych na czarno, bladych postaci siedzących wokół czarnych katafalków, pokrytych czerwonym suknem. – Odszczurzam, odmyszam… – wyjąkał niepewnie facecik z zębem. Urwał natychmiast, bo towarzystwo przy katafalkach zaczęło mu się przyglądać z wyraźnym zainteresowaniem, a jedna pani założyła nawet okulary.
- Co?- Zapytała Pani Drakulowska.
- No te… gryzonie … tępię… – wystękał facet, a pot perlisty wystąpił mu na czoło.
- Jak nie za tłusty, to się nadaje. – Przerwał ciszę starszy pan, siedząc najbliżej pana Drakulowskiego. – Głodny jestem. Dawać go tutaj i po krzyku. – Facecik z zębem i jego towarzysz, jakby nagle dostali skrzydeł. Po chwili nie było już po nich śladu.
- Rosół nigdy nie jest za tłusty, dziadku. – westchnęła pani Drakulowska i zamknęła drzwi. – Już są! – krzyknęła, gdy po chwili rozległo się pukanie. – Marianie, przynieś szybko nowe talerze!
- Ach to tak! – podskoczyła jedna z obecnych bab. – Dla specjalnych gości to są nowe talerze, a dla nas stare skorupy!
Talerzyki spoczęły przed gośćmi. Nikt jednak nie zaczął jeść, dlatego, że ciocia ze wsi natychmiast rozpoczęła przestawianie tych talerzy. Pani Drakulowska przestawiała talerze z powrotem na poprzednie miejsce twierdząc, że skoro sama je tam postawiła, to musi być dobrze. Atmosfera po chwili wyraźnie się rozluźniła. Goście śmiali się i rozmawiali. Rozmowy toczyły się w podgrupach – na przeciw, na ukos lub z osobami z końca stołu. Rozmawiano parami, trójkami, w wersji wszyscy mówią jednocześnie, nie brakowało też amatorów rozmów sam ze sobą.
Tematy rozmów też były rozmaite. Od błahych:
- Jeżeli wrzucisz kości do gorące wody, to nie będą potem trzeszczały!
Przez praktyczne:
- Szambo trzeba oczyszczać co roku, bo potem zgęstnieje i będą musieli specjalnie w nim grzebać widelcem. Doskonałe te śledziki! I najlepiej wymieszać przed wybraniem, bo wtedy rura lepiej ciągnie! Poproszę jeszcze tej sałatki!
Kontrowersyjne:
- Grób wujka był po prawej stronie!
- Ale co ty opowiadasz! Po lewej!
- Nieprawda! Grób wujka był przed samymi drzwiami, na wprost! Wiem, bo do niego wpadłem!
Wzruszające:
- Jak umierał mój ojciec, to był do końca przytomny i kłócił się z lekarzem, że jest zdrów. Trwało to dość długo, a to już była noc, lekarz się zdenerwował i nakrzyczał na ojca, że ten nie potrafi umrzeć, jak mężczyzna i się stawia.Na to ojciec się obraził i zaraz umarł. Na złość temu lekarzowi!
Po praktyczne:
- Nie można zrobić grobu na jedną stronę, bo trumna z babcią nie wejdzie!
- Wejdzie, wejdzie. Babcia nie jest znowu taka wielka. Ustawi się jedna na drugiej i będzie dobrze. Prawda mamo, że woli mama być na górze, a nie obok?
Gdy rozległo się kolejne pukanie do drzwi, nikt nie otworzył.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>