Narzeczona cz.6

Tej nocy Marian długo nie mógł zasnąć. Nieustannie przywoływał w myślach obraz pięknej nieznajomej, którą zobaczył na przystanku autobusowym. Dziewczyna zainteresowała go tak bardzo, że teraz obmyślał plan, w jaki sposób zaczepić piękną blondynkę i rozpocząć znajomość. – „A gdyby tak zgubiła w tramwaju portfel?… Ja bym go znalazł, oddał jej, a ona w dowód wdzięczności wyszłaby za mnie za mąż.”- W jednej chwili Marian zobaczył oczami wyobraźni tramwaj, a w nim dziewczynę. Pojazd jedzie, ludzie rozmawiają, tramwaj zatrzymuje się na przystanku. Dziewczyna wstaje i wysiada. Marian obserwuje ją przez szybę, jak idzie omijając kałuże.
- Proszę bilet do kontroli! – słyszy tuż nad głową stanowczy głos. Maca kieszenie, ale biletu nie ma. Marian jest przecież w piżamie. – Nie mam biletu, tłumaczy ze skruchą – zostawiłem w kieszeni spodni.
- W takim razie proszę wysiąść! -
-”Zaraz, a gdzie jest portfel?..”- zastanawia się Marian. Przekręcił się na drugi bok i zaczął jeszcze raz. Tym razem ma bilet przy sobie. Wszystko to samo, ludzie, dziewczyna, tramwaj jedzie i zatrzymuje się. Dziewczyna wysiada, podchodzi kontroler, Marian pokazuje mu bilet, kontroler odchodzi. – Chwileczkę! Ja muszę wysiąść! – krzyczy Marian i ciągnie za dźwignię hamulca. Tramwaj gwałtownie wyhamowuje, przybiega motorniczy, ludzie usiłują oderwać Mariana od rączki hamulca, nie wiadomo skąd zjawia się policjant…
-”Nie! To nie tak miało być… „- mruczy Marian i znów zamyka oczy. Jadą tramwajem. Ludzie, dziewczyna – bez zmian. Dziewczyna ma przy sobie portfel a Marian bilet. Portfel dziewczyny znajduje się w torebce. Marian ani przez chwilę nie spuszcza z niej wzroku. Dziewczyna sięga ręką do torebki, gdy – tak jakby coś sobie nagle przypomniała – wkłada dłoń do kieszeni. No tak. Ona ma bilet w kieszeni. Tramwaj zatrzymuje się, dziewczyna wysiada i idzie sobie. Marian zrywa się i ciągnie za hamulec. Zjawiają się ten sam policjant i motorniczy.
- Panie! Coś się pan tego hamulca tak uczepił! Jak tak dalej pójdzie, to nigdy nie wyjedziemy z tego snu!
Marian zerwał się na równe nogi i rozejrzał wokoło. Nikogo.  Cisza. – „Dlaczego nie wyjęła biletu z portfela? Przecież w ten sposób nigdy go nie zgubi!” – powiedział do siebie z lekką irytacją. – Prędzej go jej ukradną!
Ukradną! Ukraść portfel! Marian uśmiechnął się do siebie. Tak, to jest myśl. Gdyby jej niepostrzeżenie ukradł portfel, a potem za nią wysiadł i powiedział, że zgubiła, to dziewczyna z pewnością chciałaby się odwdzięczyć. Zaprosiłaby do siebie, a wtedy…
No dobra. Jadą tramwajem. Pasażerowie przyglądają mu się podejrzliwie, a jeden pan broni dostępu do hamulca. Jest dziewczyna. Kasuje bilet i zajmuje miejsce. Marian siada tuż za nią. Torebka dziewczyny zwisa jej z ramienia i kołysze się lekko. Suwak nie jest zasunięty. Portfel leży na wierzchu. Marian udaje, że patrzy przez okno i jednocześnie wyciąga rękę i przesuwa ją w stronę torebki. Tramwaj zatrzymuje się na przystanku. Wsiadają jacyś ludzie. Marian szybko cofa rękę, bo przy dziewczynie stanęła gruba baba. _”Doskonale „- myśli Marian – „Zasłoni mnie sobą.” – Ponownie wyciąga rękę. Dotyka materiału i wsuwa dłoń do środka.
-Zboczeniec!!! – krzyczy baba na cały tramwaj. – Wsadził mi łapę pod sukienkę! A masz, ty świntuchu!
- No, dosyć tego mistrzu! Trzeci raz nie będę powtarzał tego samego. Idziemy na komisariat!.
Marian otworzył oczy, pomasował policzek i westchnął ciężko. – To na nic. Chyba dam sobie z nią spokój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>