Narzeczona cz.8

Pani Drakulowska po raz setny przejrzała się w lustrze i po raz setny pokiwała głową z zadowoleniem. Tak, w krwisto-czerwonej sukni było jej wyjątkowo do twarzy. Oboje z panem Drakulowskim szykowali się na wielkie wyjście. Wybierali się na licytację. Bynajmniej nie po to, aby coś kupić, kupowanie mieli w nosie. Po prostu na licytacjach zbiera się dużo ludzi, dobrze utrzymanych, odżywionych, pełnokrwistych. Dla państwa Drakulowskich była to wyśmienita okazja do ustalenia sobie ewentualnych zapasów. Pan Drakulowski założył czarny frak i przyłożył do szyi czerwoną muszkę. Jego lakierki lśniły, jak latarnie morskie. Pani Drakulowska pokiwała głową na znak aprobaty. Jej mąż spojrzał jeszcze na wiszącą na wieszaku pelerynę. – Nie, to byłaby już przesada. – Mruknął sam do siebie i podszedł do żony. – Gotowa? No to lecimy!
W Domu Aukcynym zajęli miejsca w ostatnim rzędzie. Stąd mogli dobrze obserwować salę. Kiedy licytacja zaczęła się, to uderzyła ich cisza, panująca wśród licytujących. Prawie nikt się nie odzywał, za to wiele osób dziwnie się zachowywało.
- Co tu się dzieje? – zapytała niebotycznie zdumiona hrabina, kiedy jeden elegancki pan, milioner zapewne, huknął w trąbkę, a siedząca obok pani natychmiast wstała i usiadła z powrotem.
- To są bardzo eleganccy ludzie i dobrze wychowani. – Wyjaśnił szeptem człowiek siedzący obok. – Jak pani to sobie wyobraża? Że wytworny milioner będzie się wydzierał, jak opętany albo przekrzykiwał innych, tylko po to, żeby podać oferowaną sumę? To małostkowe! Wśród koneserów funkcjonuje specjalny system znaków, dzięki którym mogą oni, bez potrzeby odzywania się, podać cenę!
- Mam nadzieję, że pod względem jedzenia nie dziwaczą tak samo…- chrząknęła pani Drakulowska i wszyscy skierowali w jej stronę  wyczekujące spojrzenia. Tymczasem pan Drakulowski siedział i wbijał wzrok w szyję jednej pulchnej pani siedzącej przed nim. – Szkoda, że nie krzyczą. – powiedział w przestrzeń. – W ogólnej wrzawie nikt nie zwróciłby uwagi na wydzierającego się trochę dramatyczniej sąsiada. Ale, co tam! Takie czasy. Zaczniemy od tych  z końca sali, gdy tylko się rozkręcą.
Pod młotek poszedł właśnie dziewiętnastowieczny haczyk od drzwiczek do kurnika. Po sali przeszedł szmer uznania, bo haczyk był w doskonałym stanie.
- Cena wywoławcza: dwa tysiące! – krzyknął prowadzący. Na to jeden pan gwizdnął przeciągle.
- Dwa tysiące sto!
Wtedy inna pani wstała i odtańczyła krakowiaka z przytupem przy swoim krzesełku, a prowadzący krzyknął radośnie: – Dwa tysiące sto czterdzieści!
Na to odpowiedziało kilka osób i akcja potoczyła się błyskawicznie. Pan w szarym garniturze strzelił z procy. – Dwa dwieście!
Pan we fraku, po lewej, klasnął się w czoło, aż echo poszło – Dwa czterysta!
Jakaś pani cmoknęła. – Dwa tysiące pięćset!
Ktoś chlustnął wodą – Trzy tysiące!
Ktoś inny rzucił butem, – Pięć tysięcy!!!
W powietrzu fruwały brody, wąsy, tupeciki zerwane z głów, szczątki ubrań, fragmenty biżuterii, ktoś rzucił siebie, ktoś inny systematycznie demolował krzesło, na którym siedział, podbijając w ten sposób cenę. jego sąsiad przyglądał się z zaciekawieniem, co się stanie, kiedy już nic nie zostanie z tego krzesła i facet zapadnie się w obręcz siedziska. Jego chichot też podbijał cenę. Ponad wszystkim górował głos krupiera.
- Pięć tysięcy sto!
- Pięć tysięcy dwieście!
- Sześć tysięcy!
- Sto tysięcy!!
- Sam nie wiem, ile!!!!!
Haczyk został sprzedany za milion, panu w średnim wieku, który w samych slipach i krawacie, drżącymi rękami i z namaszczeniem odbierał cenną rzecz. Schodził z podwyższenia z miną zwycięzcy, a wszyscy odprowadzali go zazdrosnym wzrokiem.
Pan Drakulowski i jego żona popatrzyli na siebie i oboje kiwnęli jednocześnie głowami. Kiedy tylko rozpoczęła się licytacja guzika od spodni marszałka dworu jego królewskiej mości, pani Drakulowska usiadła bliżej jednego tłustego pana, a pan Drakulowski uśmiechnął się do stojącej tuż obok damy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>